Podsumowanie wyprawy WROCŁAW-LIZBONA

Wyprawa rowerowa do Portugalii to rzecz, o której zawsze marzyłem. Już dwa lata przed wyjazdem miałem dość skonkretyzowane plany, ale dopiero w 2014 roku udało mi się zrealizować ten cel. Do tego czasu zebrałem potrzebne fundusze, znalazłem świetnego kompana do jazdy i po zdanej sesji egzaminacyjnej nie pozostawało nic innego jak

…ruszyć przed siebie!

 

Naszą przygodę życia zaczęliśmy z Tomkiem 14 lipca, a więc dzień po tym jak niemieccy piłkarze wygrali Mistrzostwa Świata odbywające się w Brazylii. Za miejsce startu obraliśmy sobie Wrocław, a naszą metą była stolica Portugalii. Dlaczego wybraliśmy akurat Lizbonę? Ponieważ dalej w Europie nie da się już dojechać rowerem!

 

Wyprawa do Portugalii przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Podczas 6-ciu tygodni jazdy zwiedziliśmy naprawdę mnóstwo pięknych miejsc, poznaliśmy wielu przemiłych i gościnnych ludzi, a historie jakie nas spotkały zapamiętamy na długie lata. Poniżej krótkie podsumowanie tego co działo się na trasie przez 42 dni jazdy.

 

 

WYPRAWA W PIGUŁCE

 

Cała podróż z Wrocławia do Lizbony zajęła nam 42 dni, czyli równe 6 tygodni. W tym czasie pokonaliśmy aż 5054 km! Przeciętny dystans jaki pokonywaliśmy podczas jednego dnia to 120 km. Maksymalny dystans jaki zrobiliśmy w ciągu jednego etapu to 188 km, natomiast był taki dzień, gdzie przez intensywne opady deszczu zrobiliśmy zaledwie 48 km.

 

273 godziny to czas jaki spędziliśmy jadąc na rowerach. Przeciętny czas spędzony na siodełku jednego dnia wyniósł 6 godzin i 30 minut. W trakcie najbardziej wymagającego etapu spędziliśmy na rowerach 9 godzin i 40 minut. Z kolei najkrótszy etap wymagał od nas zaledwie 2 godzin i 20 minut jazdy.

 

 

Jeśli chodzi o przewyższenia, to nasza trasa była bardzo pagórkowata. Nawet nad samym Oceanem czy Morzem Śródziemnym musieliśmy zmagać się ze sporymi podjazdami. Na całej trasie do Lizbony uzbieraliśmy niemal 50 km w pionie! Na jednym z etapów ilość pokonanych przez nas przewyższeń osiągnęła zawrotną liczbę 3300 metrów. Natomiast najbardziej płaski etap miał jedynie 90 metrów przewyższeń. Reasumując, pokonywaliśmy dziennie 1175 metrów, co przy średniej 120 km dziennie daje nam nachylenie 1% na całym przemierzonym odcinku.

 

Jazda rowerem wyprawowym z założonymi sakwami nie jest lekka. Całość potrafi bowiem ważyć nawet ponad 30 kg! Tak więc średnia prędkość z jaką pokonaliśmy trasę do Portugalii to 18,51 km/h. Pewnego dnia udało nam się pokonać etap ze średnią prędkością 22,38 km/h. Z drugiej strony był taki dzień, gdzie nasza prędkość z całego dnia wyniosła zaledwie 14,04 km/h.

 

 

Maksymalna prędkość chwilowa jaką udało mi się osiągnąć podczas wyprawy to 75,4 km/h. Miało to miejsce podczas zjazdu z przełęczy Port d’Envalira w Andorze. W dodatku kilkukrotnie osiągałem jeszcze prędkość chwilową na poziomie 74 km/h. Niestety tym razem nikomu z naszej dwójki nie udało się złamać granicy 80 km/h.

 

Pogoda podczas wyprawy niewątpliwie nam dopisała.  Rzadko padało i było ciepło, ale gdybyśmy tylko zamienili północną Hiszpanię na środkową, to byłoby już całkiem upalnie. Przez 42 dni jazdy średnia temperatura dzienna wyniosła 27,6’C. Pewnego razu w Hiszpanii było naprawdę gorąco i musieliśmy się zmagać z 36-stopniowym upałem. Z kolei najniższa temperatura w jakiej przyszło nam jechać to 15’C, choć trzeba pamiętać że w Hiszpanii bywały poranki, gdzie zaczynaliśmy jazdę w 10 stopniach.

 

 

Czas wspomnieć o finansach. Cała wyprawa pochłonęła w moim przypadku ok. 1200 zł, czyli mniej więcej tyle, ile założyłem sobie przed wyjazdem. W podliczeniu nie uwzględniłem kupna pamiątek oraz darowizn od gospodarzy. Naszym środkiem transportu był rower, a noce spędzaliśmy w namiocie, tak więc jedynym kosztem jaki musieliśmy ponieść, było jedzenie. Zatem średni dzienny koszt przeżycia oscylował w granicach 7-8 Euro. 

 

 

Jadąc na wyprawę zabraliśmy ze sobą dwuosobowy namiot. Nie był on jednak zawsze potrzebny. Gościnność spotkanych przez nas ludzi sprawiła, że wielokrotnie spaliśmy w domach! I tak podczas 42 dni w podróży, aż 11 razy spaliśmy pod dachem, a 17 razy mogliśmy skorzystać z prysznica! Już nawet nie liczyłem tych wszystkich śniadań czy obiadokolacji, bo praktycznie każdego dnia ktoś nas czymś obdarowywał.

 

Odnosząc się do strat nadzwyczajnych, to przez ponad 5000 km nikt z nas nie złapał żadnego „kapcia”, co jest wielkim sukcesem! Jedynie wjeżdżając w Alpy Wysokie, Tomek postanowił wymienić swoją tylną oponę na nową, a także zmienił linkę od przerzutki, która zerwała mu się na jednym ze stromych zjazdów. Mój rower wymagał natomiast jednorazowej regulacji przerzutek. Poza tym obyło się bez awarii. Jeśli chodzi zaś o zdrowie, to na całe szczęście choroby i urazy omijały nas szerokim łukiem. Jedynie na początku wyprawy Tomka złapał krótki ból brzucha, który szybko dał o sobie zapomnieć.

 

 

Podczas całej wyprawy musieliśmy pokonać około 30 przełęczy! Najwyższą z nich była Col de La Bonette z pętlą widokową wznoszącą się na wysokość 2802 m.n.p.m.! Dzień wcześniej wjechaliśmy na równie słynną przełęcz Galibier. W drugiej części wyprawy, opuszczając Francję, zahaczyliśmy o Andorę, do której prowadzi kolejna efektowna przełęcz. W nagrodę mieliśmy okazję odpocząć na Lazurowym Wybrzeżu, a także zaznać chłodu Oceanu na hiszpańskim i portugalskim wybrzeżu.

 

 

Podczas wyprawy odwiedziliśmy aż 11 państw! Najdłużej, bo po 11 dni, byliśmy we Francji i w Hiszpanii. Spośród 42 dni jazdy, 5 dni spędziliśmy na poznawaniu Portugalii oraz Szwajcarii. Niewiele krócej, bo 4 dni, jechaliśmy przez niemieckie ziemie. 3 dni spędziliśmy w Austrii, a jeden dzień mniej w Czechach. Poza tym odwiedziliśmy jeszcze na chwilę takie kraje jak Andora, Monako czy Liechtenstein.

 

 

STATYSTYKI WYPRAWY

 

TOTAL:
Czas wyprawy – 42 dni
Dystans całkowity – 5054 km
Czas całkowity – 273:03 h
Prędkość średnia – 18,51 km/h
Przewyższenia całkowite – 49700 m
Odwiedzonych państw – 11
Koszt całkowity – ok. 1200 zł

 

ŚREDNIO:
Średni dystans dzienny – 120 km
Średni czas dzienny – 6:30 h
Średnia prędkość dzienna – 18,51 km/h
Średnie przewyższenie dzienne  – 1175 m
Średnia temperatura dzienna – 27,6’C
Średni koszt dzienny – 30,4 zł

 

INNE:
Liczba noclegów – 42
Noclegi pod dachem – 11 razy
Noclegi z prysznicem – 17 razy

 

 

 

 

WYPRAWA „DZIEŃ PO DNIU”

 

ETAP   1.  | Na początek Kotlina Kłodzka
ETAP   2.  | Na południe przez Morawy
ETAP   3.  | Z wizytą w Brnie
ETAP   4.  | Najpiękniejsze wioski są w Dolnej Austrii
ETAP   5.  | Zatłoczony Linz i nocleg z basenem
ETAP   6.  | Jezioro Attersee i pierwsze problemy żołądkowe
ETAP   7.  | Zakaz handlu w niedzielę czyli zwiedzamy Salzburg

 

ETAP   8.  | Niemiec (nie) płakał jak wyparkowywał!
ETAP   9.  | Deszczowej pogody ciąg dalszy – Monachium
ETAP 10.  | Najdłuższy etap czyli tranzytem do Szwajcarii
ETAP 11.  | Jak duży jest Liechtenstein?
ETAP 12.  | Zurych – stolica światowej finansjery i największe miasto Szwajcarii
ETAP 13.  | Pechowa Luzerna czyli niespodziewany powrót deszczu!
ETAP 14.  | Kraina pięknych jezior i wysokich gór

 

ETAP 15.  | Wzdłuż Jeziora Genewskiego
ETAP 16.  | Deszczowe Annecy i nocleg w apartamencie!
ETAP 17.  | Przez Albertville w kierunku Alp Wysokich
ETAP 18.  | Pierwsza wielka przełęcz – Col du Galibier 2642 m.n.p.m.
ETAP 19.  | Col de La Bonette 2802 m.n.p.m.
ETAP 20.  | Lazurowe Wybrzeże. Na początek Monako!
ETAP 21.  | Leniwa niedziela w Cannes

 

 

ETAP 22.  | Upalna Prowansja i jej winnice
ETAP 23.  | Aix-en-Provance. Jak najszybciej do Hiszpanii
ETAP 24.  | Bez mapy przez Oksytanię
ETAP 25.  | Twierdza Carcassonne
ETAP 26.  | Królewski etap do Andory – Port d’Envalira 2408 m
ETAP 27.  | Pireneje Katalońskie – przełęczy nigdy dość!
ETAP 28.  | Huesca i najprawdziwsza hiszpańska fiesta!

 

ETAP 29.  | Camino de Santiago
ETAP 30.  | Miasto Byków, czyli odwiedzamy Pampelunę
ETAP 31.  | Jaki naprawdę jest Kraj Basków?
ETAP 32.  | Stolica Kantabrii i miasto wielkiego banku – Santander
ETAP 33.  | Costa Verde – zielone wybrzeże Hiszpanii
ETAP 34.  | Słonecznie jak w Gijon, czarująco jak w Oviedo!
ETAP 35.  | Przez dzikie tereny północnej Hiszpanii

 

ETAP 36.  | Ciepła letnia noc? Tam chyba tego nie znają…
ETAP 37.  | Ourense, czyli nasz ostatni dzień w Hiszpanii
ETAP 38.  | Portugalia zdobyta! Zaczynamy od Bragi
ETAP 39.  | Porto – najładniejsze miasto Portugalii? Zwiedzamy piwniczki słynnego wina!
ETAP 40.  | Coimbra. Dawna stolica Portugalii, czyli gdzie pojechać jeśli nie do Lizbony
ETAP 41.  | Czy warto wstąpić do Fatimy?
ETAP 42.  | Na rowerach z Wrocławia do Lizbony. Po 42 dniach jazdy docieramy upragnionej mety!

 

EPILOG   | Wyprawa i po wyprawie, czyli ostatnie dni w Portugalii