Na południe przez Morawy

Pierwsza noc w namiocie nie należała do spokojnych. O ile wieczorem droga biegnąca obok domu była nieuczęszczana, tak w nocy byliśmy co chwilę budzeni przez przejeżdżające tamtędy ciężarówki. Mimo tego wstaliśmy dość wcześnie, bo już po 7 rano. Gospodyni zaprosiła nas na pyszne i pożywne śniadanie, które składało się z chleba, kiełbasy, twarożku oraz sałatki. Jakby tego było mało, to na drogę dostaliśmy jeszcze…słoik smalcu 😉 Podziękowaliśmy miłej kobiecie za gościnę, a ta na pożegnanie się wzruszyła, po czym podarowała nam zdjęcie z dedykacją: „Miłym, mądrym, sympatycznym chłopcom rowerzystom. Służę wam zawsze z pomocą w każdej chwili. Pamiętajcie!”. Było nam bardzo miło, że mogliśmy sprawić tej kobiecie trochę radości naszymi odwiedzinami. Z kolei jej ciepłe przyjęcie na początku wyprawy było dla nas bardzo motywujące. Ruszyliśmy na trasę i w krótkim czasie byliśmy już po czeskiej stronie. Mijając znak graniczny zdawaliśmy sobie sprawę, że do ojczyzny zawitamy z powrotem nie wcześniej niż za 6 tygodni.

 

Pogoda od rana nam dopisywała, a ku naszej uciesze zmienił się kierunek wiatru, przez co mieliśmy trochę łatwiej. Po drodze nie brakowało większych i mniejszych pagórków, z których słynie Czeska Republika, tak więc jechało się bardzo przyjemnie. Celem na ten dzień było dojechanie jak najbliżej Brna. Nocleg wypadł nam w wiosce o nazwie Rajec, gdzie na swój malutki ogródek, pilnowany przez Golden Retrievera, przygarnął nas pewien Czech. Jego pies był niezwykle sympatyczny, ale jednocześnie niezwykle ruchliwy, przez co nie było szans się czymś zająć, bo od razu był gotowy do zabawy. Na szczęście mimo obecności psa udało nam się rozbić namiot na niewielkim trawniku. Tego wieczoru mieliśmy do dyspozycji wodę, przestronną altanę z prądem, gdzie mogliśmy podładować nasze sprzęty, a także dostaliśmy herbatę. Mieszkaniec Moraw pozwolił nam również skorzystać z toalety. Za nami drugi, spokojny etap podróży.

 

Przekraczamy pierwszą granicę – fot. Tomek

 

 

Morawy to świetne tereny do jazdy rowerem – fot. Tomek

 

 

 

ETAP  2.