Tapas i inne przysmaki Barcelony

W ostatnim wpisie o Barcelonie wymieniałem ciekawe miejsca, które warto zobaczyć. Jednak Barcelona to nie tylko piękne zabytki, ale także smaczne jedzenie! Będąc w stolicy Katalonii nie wypada wręcz nie spróbować słynnego „chorizo” czy nie mniej znanego „tapas”. Hiszpanie chętnie zajadają się tymi przysmakami, więc postanowiłem sprawdzić co jeść i do jakich miejsc zajrzeć.

 

 

 

La Boqueria

Ten wpis dotyczy jedzenia, więc nie mogę zacząć od niczego innego niż od najsłynniejszego bazaru w Barcelonie, a mianowicie Mercat de Sant Josep de la Boqueria. Trafić tam nie jest trudno, gdyż bazar leży na obleganej ulicy La Rambla. Z reguły jest to żelazny punkt każdego turysty przybywającego do katalońskiej stolicy. Dlaczego? Można tam znaleźć absolutnie wszystko!

 

Pierwsze wzmianki o La Boquerii pochodzą z 1217 roku, a wygląd jaki można podziwiać obecnie, zachowany jest od przeszło stu lat, gdy to po raz ostatni poddawano ten obiekt przebudowie. Ten najsłynniejszy barceloński bazar jest tłumnie odwiedzany nie tylko przez turystów, ale równie często przez mieszkańców miasta. Ludzie mieszkający w stolicy Katalonii cenią sobie świeżość oferowanych tutaj produktów oraz niewygórowane ceny w stosunku do marketów, więc przychodzą tu, mimo częstych tłumów. Na bazarze można zaopatrzyć się chyba we wszystkie możliwe produkty żywnościowe. La Boqueria otwierana jest o 8 rano i już wtedy pojawiają się tutaj pierwsi Hiszpanie, którzy w swojej tradycji tak chętnie jedzą śniadania poza domem. Przed południem nie ma tutaj jeszcze tłumów, a więc spokojnie znajdziemy miejsce, gdzie można usiąść na chwilę, wypić kawę, zjeść tapas, po czym ruszyć na dalsze zwiedzanie miasta…

 

 

Na słynnym targowisku handluje się rybami, mięsem, wędlinami, owocami morza, warzywami i owocami, ale także różnymi przetworami, przyprawami czy też słodyczami. Można tutaj nie tylko zjeść śniadanie, ale także zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne składniki na obiad czy kolację. Bazar jest na tyle różnorodnym miejscem, że warto tutaj przyjść chociaż popatrzeć na wystawy.  Osobiście uważam, że po krótkim spacerze po La Boquerii nie sposób nie skusić się na coś, gdyż ilość rzeczy oraz ich ekspozycja, a także barwy wprost zachęcają do skosztowania. Oczywiście, nie miałem okazji spróbować wszystkich rzeczy, ale to co mogę polecić to kawałki szynki podawane na wynos w specjalnym kartoniku oraz świeżo wyciskane soki z przeróżnych owoców. Smaczne miejsce!

 

 

Tapas, wszędzie tapas!

Ulubionym przysmakiem większości Hiszpanów jest popularny tapas. Będąc w Barcelonie miałem z tapasem do czynienia praktycznie na każdym kroku, gdyż jest to bardzo lubiana przekąska, również przez przyjezdnych. Odwiedzając kolejne restauracje i bary, napotykałem się na sporą różnorodność tej przekąski. W jednym, przypadkowo wybranym lokalu można na przykład zjeść tapas w formie kanapeczki lub plastrów szynki, co będzie tylko lekką przekąską. W tej samej restauracji dostaniemy także sporych rozmiarów danie z owocami morza, które śmiało można nazwać obiadem. Pierwsze kosztują 2 euro, a drugie już 13. W karcie jednak wszystkie te pozycje znajdują się w rubryce TAPAS. Ten przykład najlepiej obrazuje, że tapas to nie jest przekąska, którą można kategoryzować.

 

 

Słynne przekąski mocno wpisały się w katalońską kulturę. W dzisiejszych czasach młodzi Hiszpanie upodobali sobie przemierzanie od jednego do drugiego baru tapas. Stało się to wręcz ich weekendowym hobby. Gdy nastaje piątkowa lub sobotnia noc, mieszkańcy wyruszają do bardzo popularnych barów, aby w każdym z nich zatrzymać się chociaż na kilkanaście minut. Zamawiają oni tapas, popijają je winem lub innym alkoholem, po czym ruszają do kolejnego lokalu. Najzagorzalsi fani tapas potrafią podobno chodzić tak nawet do godzin porannych.

 

 

 

Lokale godne polecenia

Gdy przechadzałem się po pięknej dzielnicy butików Passeig de Gracia, natknąłem się na jeden z najlepszych barów tapas w całej Barcelonie. Mowa tutaj o baskijskim lokalu o nazwie TXAPELA. Co prawda wpis ten jest o Katalonii, jednak tak jak tapas ma wiele odmian, tak mi osobiście najbardziej smakują te najprostsze przekąski w formie kanapeczek rodem z Kraju Basków. W lokalu tym można wybrać sobie jeden z ponad 30 rodzajów takiej formy tapas, która jest nazywana „pintxos”. Bar jest tłumnie odwiedzany, zwłaszcza w porze popołudniowej sjesty, a jedzenie stoi na naprawdę wysokim poziomie. Mógłbym stamtąd nie wychodzić…

 

 

 

BILBAO BERRIA to kolejna knajpa, która bardzo przypadła mi do gustu podczas wizyty w Barcelonie. Bar ten znajduje się w samym centrum starej dzielnicy gotyckiej i podobnie jest to lokal pochodzący, jak sama nazwa może sugerować, z Kraju Basków. Nic nie poradzę, że akurat ten rodzaj przekąski skradł moje serce. A przepis na baskijskie pintxo jest niesłychanie prosty – duża wykałaczka, kawałek bagietki, i co tylko kucharzowi przyjdzie do głowy.. Na bułkę można bowiem nabić dosłownie każdy dodatek. Wszystko wydaje się być smaczne, a wygląda naprawdę zachęcająco. Taka przekąska to świetne rozwiązanie, gdyż można nią zabić głód, ale jednocześnie kontynuować „rajd” po barach tapas. Szczerze polecam!

 

 

 

Crema Catalana

Będąc w Barcelonie na pewno warto spróbować tradycyjnego katalońskiego deseru czyli Crema Catalana. Można go skosztować w większości lokali. W Katalonii przyrządzanie tego specjału łączy się z obchodzeniem dnia świętego Józefa, które wypada 19 marca. Sam krem przypomina w smaku słynny francuski crème brûlée. Nie wszyscy jednak wiedzą, że kataloński deser datuje się na kilka wieków wstecz, a francuski krem jest tylko jednym z wariantów tego katalońskiego. Różnica polega na tym, że w Katalonii krem robiony jest na bazie mleka, a nie śmietany jak ma to miejsce we Francji. Mimo różnic oba te desery są warte skosztowania.

 

 

 

Barcelońskie piwa

Na koniec kilka słów o złocistym płynie. Jeśli jesteśmy przy temacie katalońskich specjałów to ciężko nie nadmienić, że Barcelona posiada również swoje miejscowe piwa. Pierwsze piwo typu pilsner to Estrella Damm, które produkuje się w Barcelonie od 1876 roku, a kolejne to Moritz, które obchodziło niedawno 150. urodziny. Miłośnikiem piw nie jestem, ale myślę że warto je spróbować, gdyż według mnie oba są bardzo dobre.

 

  • Hania

    Zdjęcia są świetne, wszystko wygląda bardzo apetycznie! Super wpis. Czekam na kolejny 🙂