Pizza, mafia i Wezuwiusz, czyli city break po neapolitańsku!

To był upalny lipiec. Rok 2013. Wraz z koleżanką postanowiliśmy udać się w podróż do Włoch. Jako że tanie linie lotnicze nie miały jeszcze wtedy dobrze rozwiniętej siatki połączeń, za środek transportu wybraliśmy nieprzewidywalny, ale bardzo popularny wśród młodych osób autostop. Naszym celem było dotarcie do Rzymu, jednak szło nam na tyle dobrze, że trzeciego dnia jazdy wylądowaliśmy w Neapolu. Brzmi ciekawie? Na pewno tak było, ale czasu na zwiedzanie stolicy Kampanii mieliśmy niewiele, bo już po jednym dniu wracaliśmy do Wiecznego Miasta. Pamiętam, że w Neapolu było wtedy 38 stopni Celsjusza i w tym upale nie chciało nam się nawet jeść pizzy, o zwiedzaniu nie wspominając. Obraz Italii na podstawie Neapolu był jednak dla mnie zaskakujący, bo nie tak wyobrażałem sobie piękne Włochy. Na miejscu można było dostrzec więcej czarnoskórych niż białych Włochów, ulice były brudne, a samo miasto bardzo zatłoczone. Neapol zaintrygował mnie wtedy na tyle mocno, że obiecałem sobie, że kiedyś na pewno tam wrócę..

 

Jedna z ulic Neapolu – typowy obraz miasta

 

 

Neapol – podejście drugie

Po pięciu latach zdecydowałem się na ponowne odwiedziny trzeciego do co wielkości miasta Włoch. Była to dla mnie swego rodzaju nowość, ponieważ jeszcze nigdy nie zaczynałem podróżować w styczniu. Z drugiej jednak strony wyznaję zasadę, że potencjalnie ciekawe miejsca najlepiej odwiedzać w brzydką pogodę, gdyż latem wszędzie jest fajnie, nawet w Łodzi (z całym szacunkiem do Łodzi).

Wracając jednak do Neapolu, to kierunek wyjazdu nie był dla mnie oczywisty, a duży wpływ na obrany cel miała cena. Za lot w dwie strony zapłaciłem 130 zł, z tym że bilety kupowałem jakieś 2 tygodnie wcześniej, co można nazwać małym last minute. Tym samym miałem okazję skonfrontować mój obraz letniego Neapolu z tym zimowym. Jak wyszło? Czytajcie dalej, bo przed Wami sporo praktycznej wiedzy.

 

Stadion San Paolo w Neapolu – pojemność 85 000 osób

 

Warzywa i owoce na ulicach Neapolu to chleb powszedni

 

Dojazd z lotniska

Neapol z roku na rok staje się coraz bardziej popularnym celem podróży. Do stolicy Kampanii można dolecieć już praktycznie z każdego większego miasta w Polsce i to za niewielkie pieniądze. Sam lot nie jest długi, bo trwa około dwóch godzin. Neapol to milionowe miasto, a lotnisko leży nieco na uboczu, więc aby dostać się do centrum, musimy skorzystać z autobusu lub taksówki.

Jeśli chodzi o komunikację miejską, to tutaj nie mamy zbyt wielkiego pola manewru. Natomiast z lotniska do centrum kursuje prywatny ALIBUS, który zawiezie nas na dworzec Garibaldiego, a nawet do miejscowego portu. Cena biletu to 5 Euro i najlepiej kupić go u kierowcy. Aktualny rozkład jazdy możecie sprawdzić na stronie Alibusa. Dodam tylko, że przejazd z lotniska do centrum trwa około 20 minut, a nasz bilet ważny jest 90 minut, więc możemy przesiąść się na metro lub autobus komunikacji miejskiej. Dla wygodnych są jeszcze taksówki. Cena takiego przejazdu waha się między 15, a 20 Euro.

 

Karta „Artecard” nie uprawnia do przejazdu Alibusem

 

Dworzec kolejowy Garibaldi to swoiste serce miasta

 

W Neapolu nie brakuje samochodów

Noclegi, czyli gdzie spać w Neapolu?

Z miejscami do spania w Neapolu nie ma problemu, gorzej jest jednak z ich jakością. Jako że nie planowałem spędzać w miejscu zakwaterowania inaczej czasu niż tylko śpiąc, to wybrałem najtańszy możliwy hostel. Nie był on tragiczny, jednak pozostawiał wiele do życzenia. Jego plusem było to, że leży w połowie drogi między lotniskiem, a centrum, toteż oszczędziłem 5 euro na wspomnianym wcześniej Alibusie.

Co jednak wtedy, gdy chcemy spać w bardziej komfortowym miejscu? Zawsze można poszukać czegoś droższego, o wyższym standardzie. Nie mniej jednak w Neapolu świetnie sprawdza się Airbnb. Wiele znajomych mi osób skorzystało właśnie z tej opcji, będąc w stolicy Kampanii i wcale nie wyszli na tym gorzej cenowo ode mnie, a komfort zazwyczaj jest o wiele lepszy. Jedna rada ode mnie co do lokalizacji – starajcie się wybierać miejsce do spania położone jak najdalej od dworca kolejowego Garibaldi – kręcą się tam różne podejrzane typy, a po zmroku jest tam nie za ciekawie. Lepiej wybrać jakąś spokojniejszą dzielnicę, nawet kosztem dłuższego dojazdu do centrum.

 

 

 

Dzielnica murzyńska – takie miejsca lepiej omijać po zmroku

Mafia, wojsko na ulicach, pełno złodziei – jak jest z tym bezpieczeństwem?

Na wstępie powiedzmy sobie jasno, że Neapol to nie jest żadna Wenecja, Florencja czy inny Mediolan. Tam panuje klimat chaosu, brudu i podejrzanych spojrzeń. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze, ale jadąc na południe Włoch musimy się z tym liczyć. Stolica Kampanii staje się coraz bardziej turystycznym miastem, przez co łatwiej o kradzieże. Ale żebyście mnie dobrze zrozumieli – wcale nie chodzi mi tu o mafię, tylko o kieszonkowców. Mafia akurat bardzo się cieszy, że do nich przylatujemy i zostawiamy pieniądze w Neapolu, bo one prędzej czy później do owej mafii trafią, ale już może w formie haraczu od sklepikarzy itp. Tak więc mafii nie musicie się obawiać, bardziej pilnujcie swoich torebek czy plecaków, a nowego Iphone’a wyciągajcie z kieszeni tylko wtedy, kiedy musicie, bo możecie sprowadzić na siebie niepotrzebne zainteresowanie.

Aby zminimalizować ryzyko niemiłej przygody w Neapolu, najlepiej jest unikać zatłoczonych miejsc, nie pchać się na siłę do metra, i mieć oczy dookoła głowy. Trzecie największe miasto Italii nie należy do najbogatszych, więc odradzam nocne wycieczki po mieście, zwłaszcza w pojedynkę. Co prawda na ulicach często będziecie mogli spotkać wojsko, co być może doda Wam otuchy, jednak nie wszystkie rejony Neapolu są przyjazne turystom. Osobiście nie lubię zwiedzać miast w sposób sztampowy, więc już pierwszej nocy zrobiłem pieszo 20 kilometrów po Neapolu i muszę przyznać, że nie wszędzie jest biednie i niebezpiecznie. Inaczej wygląda dzielnica drogich butików, imprezowy Plac Dantego czy europejsko wyglądająca Via Toledo, a inaczej okolice dworca Garibaldiego czy dzielnica murzyńska. Wystarczy zwiedzać miasto z głową i omijać podejrzane miejsca, a powinno być dobrze.

 

Klasyczna uliczka w Neapolu

 

Nie wszędzie jest brudno – tutaj dzielnica drogich butików

 

Transport – jak poruszać się po mieście?

Lecąc do Włoch musicie przede wszystkim przygotować się na chaos. Po ulicach Neapolu jeździ bowiem niesłychana ilość samochodów i wszelkiej maści skuterów. Paradoksalnie ciężej jest paść ofiarą kradzieży, aniżeli zostać potrąconym przez jakiś pojazd. Bądźcie również przygotowani na wszechobecny klakson, a podczas przechodzenia przez ulicę lepiej rozejrzeć się nie 3, a 5 razy, zanim zrobicie krok do przodu. To tyle jeśli chodzi o przemieszczanie się pieszo po mieście.

Po Neapolu można również podróżować autobusami, ale tutaj nie przywiązywałbym się zbytnio do rozkładów jazdy. Próbowałem podjechać gdzieś 2 razy autobusem, ale za pierwszym razem spóźnił się kilka minut, a wracając nie przyjechał w ogóle albo był kilka minut przede mną. Krótko mówiąc autobusy zostawcie sobie jako jako plan B, bo bywają zawodne.

Stolica Kampanii może poszczycić się również metrem. To milionowe miasto posiada co prawda zaledwie dwie linie, ale zawsze jest to jakaś dodatkowa i szybka opcja, żeby przemieścić się z punktu A do punktu B. Cena biletów nie jest wygórowana, bowiem za pojedynczy listek musimy zapłacić 1,1 euro, za 90-minutowy bilet władze miasta życzą sobie 1,6 euro, a 3,5 euro kosztuje bilet dobowy. 

Jeśli jednak wybieracie się do Neapolu na kilka dni to niegłupim pomysłem będzie zakup Artecard. Jest to karta, którą najlepiej kupić jeszcze na lotnisku. Jej cena to 32 euro (25 euro dla studentów do 25. roku życia). Karta ta jest ważna przez 3 dni (musimy sobie sami wpisać datę na odwrocie) i uprawnia nas do bezpłatnych przejazdów metrem, autobusami oraz kolejką podmiejską Circumvesuviana. Ponadto dzięki niej, nie płacimy za wejście do dwóch pierwszych atrakcji np. Pompeje + Herkulanum (2 x 11 euro). Na trzecią i kolejną atrakcję mamy 50% zniżki. Krótko mówiąc, płacimy 32 euro, pieniądze i tak nam się zwrócą, a nie musimy zaprzątać sobie głowy biletami. Mogę śmiało polecić to rozwiązanie.

 

Nieważne jak, ważne żeby dojechać na miejsce 😉

 

Stacja metra – Toledo

 

Królestwo pizzy – gdzie się stołować?

Ok, było już o transporcie, bezpieczeństwie i noclegach, ale przecież nie lecimy do Neapolu, żeby martwić się pierdołami 😉 Stolica Kampanii to przede wszystkim przepyszna PIZZA! Można ją dorwać na każdym kroku, a ceny wcale nie są wygórowane. W wielu miejscach za 5 euro dostaniemy całkiem sporą margheritę. Pozwoliłem sobie wybrać dla Was trzy najciekawsze lokale, które są często polecane w przewodnikach:

  1. L’Antica Pizzeria da Michele – jeden z najpopularniejszych lokali w Neapolu. Pizzeria została założona już w 1870 roku i od tamtej pory działa nieprzerwanie aż po dziś dzień. Jadał tam sam Diego Maradona czy Julia Roberts. Do wyboru są tylko dwie pizze: margherita i marinara. Wybierając ten lokal musimy liczyć się ze sporą kolejką. Najpierw pobieramy numerek, a po pewnym czasie zostajemy wywołani, aby sfinalizować transakcję i cieszyć się niezapomnianym smakiem. Cena pizzy to około 5 euro.
  2. Pizzeria Gino Sorbillo – prawdopodobnie najbardziej oblegana pizzeria w Neapolu. Lokal słynie z tego, że nie przyjmuje rezerwacji na stoliki, a klienci muszą po prostu odczekać swoje w kolejce. Jeśli nie chcecie brać pizzy na wynos, to przygotujcie się na kilkadziesiąt minut oczekiwania. Podobno pizza w tym lokalu smakuje niepowtarzalnie, a ceny również tutaj nie przekraczają 5 euro.
  3. Pizzeria Di Matteo – w tym lokalu nie ma już tak dużych kolejek, a rodzajów pizzy jest o wiele więcej. Pizzeria słynie nie tylko z przepysznej pizzy, ale także z tego, że jadał tam sam Bill Clinton, podczas wizyty w Neapolu w 1994 roku. Na jego cześć możecie do tej pory zamówić pizzę z frytkami i parówką. A jeśli nie jesteście fanami takich abstrakcji to warto spróbować tzw. pizza fritta.

Pizzerie mamy już z głowy, ale w Neapolu możecie posmakować jeszcze wielu innych, równie smacznych rzeczy. Największe miasto południowych Włoch słynnie z ciekawych słodkości, ale także z potraw przyrządzonych na bazie owoców morza. Nie muszę również zachwalać włoskich lodów, które dostaniecie na każdym kroku, a także przepysznej kawy, której ceny zaczynają się od 90 centów. Nic tylko kosztować!

 

Nigdzie indziej pizza nie smakuje tak dobrze jak w Neapolu

 

Jedna z wielu lokalnych pizzerii

 

Oprócz pizzy warto również spróbować lodów

 

Nocna kolejka do jednej ze słynnych pizzerii

 

Street food po neapolitańsku

Co zobaczyć w Neapolu?

Neapol zdecydowanie nie należy do najpiękniejszych włoskich miast. Jeszcze nie tak dawno borykano się tam z wielkim problemem śmieci, które walały się po ulicach, psując wizerunek stolicy Kampanii. Przez pięć lat Neapol nie zmienił się w moich oczach, a i ciężko tam szukać klasycznych atrakcji. Mimo wszystko znajdziecie tam kilka pozycji, których nie można przegapić.

 

  • Wezuwiusz – wulkan górujący nad Neapolem to absolutne „must see” wizyty w tym mieście. Widok z niego jest naprawdę niepowtarzalny. Więcej o Wezuwiuszu przeczytacie w osobnym wpisie z tego miejsca.

 

 

  • Pompeje – co prawda będąc w Neapolu, musicie podjechać kawałek kolejką, aby dotrzeć do tego starożytnego miasta, ale niewątpliwie warto je zobaczyć. Myślałem, że po zobaczeniu Aten już nic mnie nie zaskoczy, ale Pompeje naprawdę robią robotę. Więcej o tym miejscu w specjalnie poświęconym wpisie.

 

 

  • Herkulanum – jest to kolejne starożytne miasto, o wiele mniejsze niż Pompeje, ale posiadające za to lepiej zachowany układ i ściany. Myślę, że warto jest się tam wybrać. Dla zainteresowanych opisałem to miejsce szerzej w osobnym wpisie.

 

 

  • Piazza del Plebiscito – jest to wielki plac w centrum miasta, otoczony z jednej strony kościołem z charakterystyczną kolumnadą, a z drugiej Pałacem Królewskim. Miejsce spotkań Neapolitańczyków, a także jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w stolicy Kampanii.

 

 

  • Via Toledo – najdłuższa i najbardziej znana ulica w Neapolu. Na długości 1,2 km znajduje się tam mnóstwo butików, barów i wszelkiego rodzaju lokali użyteczności publicznej. Jeżeli niektóre wąskie uliczki Neapolu Was nieco wystraszyły, to na Via Toledo poczujecie się niczym w Mediolanie.

 

 

  • Galeria Umberto I – jeśli jesteśmy już przy Mediolanie i Via Toledo, to bez problemu znajdziecie także słynną galerię handlową, która jest młodszą kuzynką tej mediolańskiej. Aktualnie przechodzi ona renowację, ale jestem pewien, że za kilka lat będzie prawdziwą perełką Neapolu. Data jej powstania to 1890 rok!

 

 

  • Kościół Gesù Nuovo – tłumacząc z włoskiego jest to kościół Nowego Jezusa. Na uwagę zasługuje fakt, że kościół posiada charakterystyczną bryłę i został świetnie wkomponowany w miejscową ścianę. Ciężko przejść obojętnie obok tej budowli, więc jak będzie w pobliżu, to koniecznie zajrzyjcie do środka.

 

 

  • Promenada w dzielnicy Lungomare + Castel dell’Ovo – Neapol niestety nie posiada plaż, więc jedynym ciekawym miejscem nad morzem jakie mogę polecić, jest promenada. To niezwykle szeroka ulica, która w nocy prezentuje się jeszcze lepiej niż za dnia. Fajne miejsce na drinka i spacer (nawet nocą). W pobliżu znajduje się również interesujący „zamek jajeczny”.

 

 

  • Castel Nuovo – to zamek znajdujący się niedaleko centrum miasta. Stanowi on główny symbol architektoniczny miasta. Powstały pod koniec XIII wieku jest obecnie chętnie odwiedzanym miejscem przez turystów. Na pewno warto zobaczyć nie tylko z zewnątrz!

 

 

  • Castel Sant’Elmo i Certosa San Martino – na deser zostawiłem moje ulubione miejsce w Neapolu, czyli zamek górujący nad miastem. Rozpościera się z niego przepiękna panorama na Wezuwiusz i całą Zatokę Neapolitańską. Zamek sąsiaduje także z rewelacyjnym opactwem, którego wnętrza robią świetne wrażenie. Zdecydowanie polecam oba te miejsca!

 

Castel Sant’Elmo

 

 

Przepiękne tereny San Martino

 

Widok na miasto z Castel Sant’Elmo

 

 

  • Wybrzeże Amalfitańskie – co prawda sam Neapol jest mało wypoczynkowym miastem, ale okolice Zatoki Neapolitańskiej obfitują w nietuzinkowe miejsca. Neapol może nam zatem posłużyć za świetną bazę wypadową w takie miejsca jak Sorrento, Positano, Amalfi, wyspa Capri czy Ischia. Każdy znajdzie tam coś dla siebie.

 

 

Meta – jedno z miasteczek Zatoki Neapolitańskiej

 

Niesamowite Positano – trzeba zobaczyć!

 

Wyspa Capri

 

Centrum Sorrento

 

Podsumowanie

Jak sami widzicie, Neapol to bardzo intrygujące miasto pełne sprzeczności. Mógłbym napisać jeszcze trzy posty o tym miejscu, a i tak nie oddałbym charakteru stolicy Kampanii – tam po prostu trzeba polecieć. Chcecie poleżeć na plaży? Jedziecie do Positano, Amalfi albo na jedną z wysp. Chcecie pochodzić po sklepach? Możecie spędzić cały dzień w dzielnicy butików. Chcecie posmakować kuchni neapolitańskiej? Zabrakłoby Wam życia, aby odwiedzić te wszystkie pizzerie, ale zawsze możecie zrobić sobie weekendowy rajd po restauracjach. Lubicie zwiedzanie? Jedziecie do Pompejów albo wybieracie się na Wezuwiusz. Jak widzicie Neapol pod żadnym pozorem nie jest nudnym miastem, a możliwości ciekawego spędzenia czasu jest tam mnóstwo.

 

 

Jeden z efektownych murali w Neapolu

 

 

 

Włosi zawsze słynęli z dobrego stylu

 

Panorama Neapolu

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to będzie mi miło, jeśli zostawisz jakiś komentarz na dole 🙂

A jeśli nie chcesz przegapić kolejnych wpisów, to zapraszam Cię do polubienia mojego bloga na Facebooku.