Miasto Byków, czyli odwiedzamy Pampelunę

Nocleg na stadionie był całkiem ciekawym doswiadczeniem. Rano zaskoczyła nas tylko pogoda, ponieważ było jedynie 16 stopni Celsjusza. Zjedliśmy szybko śniadanie i trzeba było zacząć jazdę. Do stolicy Navarry – Pampeluny mieliśmy 45 kilometrów, więc postanowiliśmy dojechać tam bez postojów. Na początku czekał nas jednak podjazd. Wiatr w tym rejonie nie przestawał hulać, więc od rana zmagaliśmy się z przednimi podmuchami. Na szczęście po minięciu wzniesienia pogoda się uspokoiła i mieliśmy już z górki do samej Pampeluny. Tam też zjedliśmy drugie śniadanie, po czym zaczęliśmy zwiedzać Miasto Byków.

 

Dlaczego „Miasto Byków”? Dlatego, że Pampeluna kojarzyła nam się wcześniej tylko i wyłącznie z coroczną gonitwą byków, o której jest głośno na całym świecie. Ta hiszpańska tradycja zwana „Encierro” polega na przepędzaniu byków ulicami miasta do areny, gdzie odbywają się później walki. Tak więc będąc w Pampelunie, na każdym kroku napotykaliśmy odniesienia do tych silnych zwierząt. Samo miasto bardzo przypadło nam do gustu. Pampeluna jest zadbana, ma piękne kościoły oraz ładne ulice. Zobaczyliśmy arenę byków, zrobiliśmy sobie zdjęcie z pomnikiem wspomnianej gonitwy i powoli trzeba było zbierać się do dalszej jazdy. Na wylocie z miasta zrobiliśmy jeszcze spore zakupy w markecie, po czym wróciliśmy na hiszpańską prowincję.

 

Naszym kolejnym celem była stolica Kraju Basków – Vitoria. Droga zrobiła się bardzo pofałdowana, ale na szczęście równolegle do naszej drogi biegła autostrada, więc samochody mieliśmy z głowy. Pod koniec dnia wiatr w końcu zaczął wiać nam w plecy. Czekaliśmy na to bardzo długi czas. Nocleg wypadł nam 20 kilometrów przed wspomnianą Vitorią, a na ogródek przyjęli nas bardzo mili, starsi Państwo. Ich gródek nie imponował rozmiarami, ale trawa była świeżo skoszona – wręcz idealna pod namiot, a w dodatku mogliśmy skosztować śliwek. Do dyspozycji mieliśmy również węża ogrodowego. Pechowa okazała się jedynie moja gazówka turystyczna, z której zaczął ulatniać się gaz. Niestety jeden kartusz musiałem wyrzucić, a Tomek poratował mnie swoim. Tym sposobem na kolację wjechał kolejny już makaron z sosem pomidorowym i parówkami. Kolejny etap to już Kraj Basków!

 

Długie proste to już codzienność

 

Potężne mury obronne w Pampelunie

 

 

 

 

 

Centrum miasta imponuje pięknymi kamienicami – fot. Tomek

 

 

 

 

 

 

 

Przepiękny ratusz w Pampelunie – fot. Tomek

 

 

 

 

 

 

 

Panorama miasta – fot. Tomek

 

Arena walk byków

 

 

 

Pomnik Encierro, upamiętniający coroczne gonitwy byków

 

 

 

 

 

Bardzo przyjemne centrum miasta – fot. Tomek

 

 

 

 

 

 

 

Pod koniec etapu wjechaliśmy do Kraju Basków – fot. Tomek

 

 

 

Graffiti przedstawiające autonomiczne podejście w Baskonii

 

„Lizbona” po raz pierwszy na wyprawie 🙂

 

 

 

Tego dnia trafił nam się mały, ale świetny ogródek

 

Vitoria widziana w oddali to cel kolejnego etapu..

 

 

ETAP  30.