Lazurowe Wybrzeże. Na początek Monako!

Po wczorajszym kapitalnym etapie obudziliśmy się dosyć wcześnie, bo jeszcze przed 8 rano. Isola, w której przyszło nam spać, to górska miejscowość leżąca pomiędzy szczytami Alp, tak więc poranek przywitał nas niską temperaturą. Dobra wiadomość była taka, że od samego początku czekała nas kontynuacja zjazdu z przełęczy La Bonette, którą osiągnęliśmy poprzedniego dnia. Pierwsze kilometry były bardzo przyjemne, gdyż droga prowadziła nas cały czas w dół do morza. Ponadto z każdą kolejną minutą robiło się coraz cieplej, aż w końcu dopadł nas prawdziwie upalny, śródziemnomorski klimat. Pierwszą przerwę zrobiliśmy dopiero po 50 km. Do Nicei dotarliśmy już lokalnymi ścieżkami i po fenomenalnym 100 –kilometrowym zjeździe z Alp, wylądowaliśmy na Lazurowym Wybrzeżu. Mimo iż Nicea prezentowała się naprawdę kusząco, to postanowiliśmy najpierw cofnąć się 20 km na wschód, aby zobaczyć Monako. Gdybyśmy tylko oddali się błogiemu lenistwu na plaży w Nicei, to byłby to niewątpliwie koniec tego etapu.

 

Droga do Monako nie należała do łatwych, gdyż prowadziła skalistym, pofałdowanym wybrzeżem, gdzie ruch samochodowy był całkiem spory. Na szczęście nie brakowało na trasie pięknych widoków. W niedługim czasie dotarliśmy do małego Księstwa i nieświadomie zrobiliśmy sobie kolejną przerwę pod serwisem Ferrari. Jako że Monako nie jest duże, to zwiedzanie tego malutkiego państwa nie zajęło nam wiele czasu. Pierwszym miejscem, do którego się udaliśmy był port, wypchany po brzegi luksusowymi jachtami. Następnie z uwagi na fakt, iż w Monako odbywa się co roku słynny wyścig uliczny Formuły 1, postanowiliśmy zrobić jedno okrążenie na rowerach wokół Księstwa. Co ciekawe, tarki którymi wyłożone są zakręty na torze, są obecne w Monako przez cały rok. Robiąc kółko po jednym z najmniejszych państw świata, podjechaliśmy jeszcze pod słynne kasyno, a także przejechaliśmy przez znany tunel. Księstwo zrobiło na nas ogromne wrażenie. Bogactwo jest tam widoczne na każdym kroku, ale jednocześnie nie jest ono przytłaczające. Monako to naprawdę niewielkie miasto-państwo, dlatego po kilkudziesięciu minutach zwiedzania zaczęliśmy szukać drogi powrotnej na Niceę.

 

W trakcie powrotu do Nicei Tomek ruszył do przodu i po pewnym czasie straciłem go z pola widzenia, więc postanowiłem nieco przyspieszyć. Długo nie mogłem go dogonić, więc zacząłem się martwić. Będąc już przed samym miastem, stanąłem pod jednym ze sklepów i wykonałem do niego telefon. Wyszło na to, że musieliśmy pojechać innymi drogami, gdyż równie zmartwiony jak ja Tomek czekał z kolei na mnie, tylko kilka kilometrów wcześniej. Do tej pory nie wiemy jak to mogło się wydarzyć, ale poczekałem na mojego kompana i po kilkunastu minutach już razem kontynuowaliśmy jazdę. Zwiedzanie Nicei w naszym wykonaniu było ekspresowe, gdyż interesowała nas już tylko plaża. Zwłaszcza że temperatura na zewnątrz oscylowała w granicach 30 stopni Celsjusza.

 

Po prawie 3 tygodniach ciężkiej jazdy i po pokonaniu Alp, w końcu mogliśmy pozwolić sobie na chwilę relaksu. Mimo późnego popołudnia słońce ciągle mocno grzało, a woda na francuskim wybrzeżu była idealna do kąpieli. Tak nam było tam przyjemnie, że siedzielibyśmy pewnie do nocy, ale niestety zbliżał się wieczór i musieliśmy pomyśleć o jakimś noclegu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że może być ciężko, gdyż Nicea to niezwykle turystyczny region. Odjechaliśmy kawałek za miasto i zaczęliśmy pytać, choć nie było to łatwe. Po godzinie poszukiwań zauważyliśmy spory plac przed domem. Postanowiliśmy zapukać do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać, aż wyszła do nas pewna starsza Francuzka, krzycząc kilkukrotnie w swoim języku: „Quesque vous voulez?” (Czego chcecie?).  Mimo iż starsza Pani władała jedynie językiem francuskim, to w pojedynczych słowach udało nam się wyjaśnić cel naszego przybycia. Dobra kobieta bez chwili wahania pozwoliła nam rozbić namiot na kamienistym podwórzu. Dostaliśmy jeszcze od niej nektarynki oraz melona. Mieliśmy także dostęp do prądu oraz wody, więc niczego nam nie brakowało.

 

 

Kontynuujemy 100-kilometrowy zjazd do Nicei – fot. Tomek

 

 

Prawdziwy lazur

 

Panorama Nicei

 

W drodze do Monako

 

 

Czas na Monako – fot. Tomek

 

 

Port w Monako

 

 

Niezwykle zadbane centrum Księstwa – fot. Tomek

 

 

Monako w pigułce – fot. Tomek

 

 

 

 

 

 

Pamiątkowe zdjęcie i z powrotem do Nicei

 

Żegnamy piękne i bogate Monako

 

Nicea

 

 

 

 

Wakacyjny klimat – fot. Tomek

 

 

 

ETAP  20.