Wzdłuż Jeziora Genewskiego

Rano wstaliśmy wcześniej niż zazwyczaj, aby szybko i sprawnie rozpocząć trzeci tydzień jazdy i odrobić trochę strat. Początkowo kontynuowaliśmy wczorajszy zjazd z przełęczy, który został przerwany szukaniem noclegu. W pierwszym miasteczku zrobiliśmy zakupy i od razu zauważyliśmy, że we francuskojęzycznej części Szwajcarii może być nieco drożej. Co więcej, w markecie nie uraczyliśmy nawet chleba. Od tego dnia były już tylko bagietki na wyprawie 😉 W między czasie teren zmienił się na bardzo pofałdowany i w ten właśnie sposób dotarliśmy do kolejnego dużego miasta, a mianowicie Lozanny.

 

Tak jak do tej pory Szwajcaria wydawała nam się niezwykle spokojna, uporządkowana, czysta i cicha, tak Lozanna zaburzyła nam nieco ten idealny obraz. Przejechaliśmy przez ścisłe centrum miasta i nie zostaliśmy niczym zaciekawieni. W mieście panował harmider, pośpiech i gwar. Może dlatego, że jest to już francuskojęzyczna część Szwajcarii. Może również dlatego, że był to poniedziałek, a jak wiadomo wtedy w każdym mieście jest spore zamieszanie. Tak czy inaczej, długo tam nie zagościliśmy i postanowiliśmy jechać dalej. Jako ciekawostkę dodam tylko, że Lozanna jest jednym z najmniejszych na świecie miast posiadających metro. Jednocześnie jest to jedyne miasto w Szwajcarii, które posiada taki środek transportu. Niestety linia metra nie jest tam długa, gdyż wynosi zaledwie 8 km.

 

Wyjeżdżając z miasta trafiliśmy ponownie na ścieżkę rowerową i już do końca dnia jechaliśmy wzdłuż ogromnego i pięknego Jeziora Genewskiego. Naszym kolejnym celem był malutki Nyon. Po dotarciu do miasta złapał nas deszcz, więc musieliśmy przeczekać niepogodę w centrum. Przy wyjeździe z Nyonu zauważyliśmy siedzibę UEFA. Jako fani piłki nożnej nie mogliśmy sobie odmówić choćby krótkiej wizyty w tym miejscu. Siedziba UEFA w Nyonie może nie imponuje rozmiarami, ale jest ciekawie urządzona. W głównym holu wystawione są wszystkie możliwe do zdobycia puchary rozgrywek klubowych oraz reprezentacji. Oczywiście na głównym miejscu stoi tam Puchar Ligi Mistrzów, a w gablocie można znaleźć również trofea nieistniejących już rozgrywek takich jak chociażby Puchar Zdobywców Pucharów.

 

Niestety pod koniec dnia pogoda zaczęła wyraźnie się psuć. Słońce zaszło chmurami, a z nieba zaczął padać lekki deszcz. Naszym planem na ten dzień było opuszczenie Szwajcarii. Przed nami była tego dnia już tylko Genewa. Wjechaliśmy do miasta i postanowiliśmy zrobić zakupy. I tutaj nieco zabawna historia. Robiąc zakupy w markecie, standardowo kupiłem dwa 500 gramowe opakowania makaronu. Jak się później okazało, jedną paczkę wiozłem z różnych przyczyn aż do Hiszpanii! Czytając kolejne dni wyprawy dowiecie się dlaczego 🙂 Czas uciekał, a więc po zrobieniu zakupów chcieliśmy jeszcze szybko zwiedzić miasto. Dojechaliśmy do centrum Genewy, ale zaczynało coraz mocniej padać. Niestety zamiast pozwiedzać centrum, musieliśmy szukać wyjazdu z tego pięknego miasta. Miasta, które bardzo nam się spodobało. Czuliśmy spory niedosyt opuszczając przedwcześnie Genewę.

 

Lekko źli i przemoknięci po kilku pięknych dniach spędzonych w Szwajcarii, musieliśmy w końcu opuścić ten kraj i wjechać do Francji, przez którą mieliśmy jechać przez następnych kilkanaście dni. Tymczasem po przekroczeniu granicy już w pierwszej francuskiej wiosce zaczęliśmy szukać noclegu. Udało się dość szybko, albowiem pewien Francuz zabrał nas na drugą stronę ulicy, gdzie mieszkała jego mama, i zaproponował abyśmy rozbili się w jej ogrodzie. Postanowiliśmy popytać jeszcze innych osób, z nadzieją że znajdziemy jakiś garaż na tą deszczową noc. Niestety z Francuzami ciężko było się dogadać i zrezygnowani wróciliśmy do mokrego ogródka. Zrezygnowany nie był jednak nasz Francuz, któremu zrobiło się nas szkoda i postanowił dać nam 40 Euro na camping! Powiedzieliśmy, że nie jest to konieczne, gdyż ogródek jego mamy wydaje się być wystarczającym miejscem na najbliższą noc. Pomocny Francuz nie chciał jednak słyszeć odmowy i powiedział, że skoro nie chcemy jechać na camping, to będziemy mieć pieniądze na kolejne dni wyprawy. Pogoda może nie dopisywała, ale ludzie we Francji od początku nam sprzyjali.

 

Lozanna

 

 

Jezioro Genewskie

 

Nyon – widok na piękne jezioro

 

W siedzibie UEFA

 

 

Puchar Ligi Mistrzów

 

 

Genewa i najwyższa w Europie fontanna – fot. Tomek

 

 

Piękne, choć deszczowe centrum Genewy – fot. Tomek

 

 

Żegnamy Szwajcarię i wjeżdżamy do Francji

 

 

ETAP  15.

 

  • 40 euro tak od ręki, ha! Szczęście do ludzi Was nie opuszczało:)
    Genewa nawet pomimo deszczu wygląda super.