Słonecznie jak w Gijon, czarująco jak w Oviedo!

Poprzedniego dnia zostaliśmy zaproszeni na śniadanie przez jednego z Hiszpanów. Rano zostawiliśmy więc wszystkie rzeczy w namiocie i poszliśmy do Profesora ekonomii, który już czekał na nas ze śniadaniem na swojej werandzie. Na stole znalazło się bardzo dużo dobrych rzeczy.

 

Zostaliśmy poczęstowani tostami z szynką, całą masą różnych płatków śniadaniowych z mlekiem, oprócz tego były także jogurty, a na dodatek kawa i kakao. Serdecznie podziękowaliśmy za posiłek miłemu Hiszpanowi, zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, po czym wróciliśmy do namiotu, który w tym czasie zdążył już wyschnąć. Nie dość, że dostaliśmy od niego na drogę zapas musli, to dodatkowo gdy mieliśmy już odjeżdżać, jego sąsiadka przyniosła nam rogaliki i kawę. Krótko mówiąc, nie mogliśmy się opędzić od gościnności Hiszpanów. W efekcie, na trasie zameldowaliśmy się grubo po 10, ale przynajmniej byliśmy najedzeni 😉

 

Gijon – największe miasto Asturii

 

Początek etapu nie był łatwy, ponieważ pagórków nie brakowało, ale już zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić. Jako, że do Gijon mieliśmy 40 km, a nie musieliśmy robić przerwy na drugie śniadanie, dojechaliśmy tam, nie zatrzymując się nigdzie po drodze. Gijon bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Już podczas zjazdu do miasta, zauważyliśmy w oddali wielki, potężny budynek. Jak się później okazało, był to Universidad Laboral, czyli największy budynek w Hiszpanii! Tam też zrobiliśmy sobie przerwę, żeby zjeść część zapasów, które dostaliśmy rano. Zwiedziliśmy monumentalny kompleks na tyle, na ile było to możliwe, po czym skierowaliśmy się ku centrum miasta. Po drodze minęliśmy stadion Sportingu Gijon, a tuż za nim ukazała się naszym oczom cudowna plaża.

 

Gijon ma całkiem inny układ niż odwiedzony przez nas wcześniej Santander. Oba miasta leżą nad oceanem, ale to właśnie Gijon ma w sobie coś nowatorskiego. Całe nabrzeże wygląda jak miasto wyjęte z Florydy – wysokie budynki, zaraz obok szeroka ruchliwa ulica, obok promenada, a za nią szeroka plaża i ocean. Naprawdę spodobało nam się to miasto. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę po równie ładnym centrum miasta i trzeba było żegnać się z północną Hiszpanią, gdyż od tej pory kierowaliśmy się już ku Portugalii, jadąc w głąb lądu.

 

Oviedo – stolica Asturii

 

Zostawiliśmy za sobą piękną, ale chłodną Zatokę Biskajską, obierając za cel stolicę Asturii, czyli Oviedo. Wyjazd z Gijon nie należał do najłatwiejszych, bo większość znaków kierowała nas na autostradę. Wreszcie jednak trafiliśmy na lokalną drogę i z wiatrem pognaliśmy do położonego nieopodal Oviedo – znanego m.in. z filmu Woody’ego Allena „Vicky, Christina, Barcelona”. Słyszeliśmy, że miasto jest ładne, ale okazało się przepiękne. Całe stare miasto robi ogromne wrażenie, a katedra stojąca w sercu miasta jest tylko dopełnieniem całości. Niezwykle klimatyczne i jedno z najładniejszych miejsc odwiedzonych podczas wyprawy.

 

Oviedo zawiodło nas tylko pod jednym względem. Otóż rano, przy śniadaniu, Profesor podpowiedział nam, że na starym mieście znajduje się stołówka, gdzie za symboliczne 1 Euro można zjeść całkiem dobry obiad. Tak sobie narobiliśmy smaka, że przez cały dzień ograniczaliśmy spożycie zapasów, w nadziei, że Oviedo będzie się dla nas równało z wielką ucztą. Niestety dniem naszych odwiedzin była sobota, więc dużo sklepów, jak i wspomniana stołówka, było pozamykanych. Nie pozostało nam nic innego jak obejść się smakiem i zrobić wielkie zakupy w markecie za miastem. Powodem sporych zakupów był także fakt, że kolejnego dnia musieliśmy przejechać przez góry, gdzie o sklep mogło być ciężko.

 

Końcówkę etapu pokonywaliśmy już na pół gwizdka, myśląc tylko o kolacji. Udało się wjechać na jedną z niewysokich przełęczy i tam postanowiliśmy zacząć poszukiwania. Miejsce do rozbicia namiotu znaleźliśmy błyskawicznie, bo już za pierwszym razem. Niestety spóźniliśmy się na grilla, bo osoby przebywające w ogrodzie zaczynały rozchodzić się do domów. Tak więc pozostał nam po raz kolejny makaron z sosem pomidorowym i parówkami. Od jutra kierunek Portugalia!

 

Obfite śniadanie u Profesora – fot. Tomek

 

Nieco zaspani, ale szczęśliwi 🙂

 

 

 

Monumentalny Universidad Laboral w Gijon

 

 

Dziedziniec ogromnego uniwersytetu

 

 

 

Największy budynek Hiszpanii ma powierzchnię 270 000 m²

 

 

Dotarliśmy na plażę

 

 

Piękna plaża w hiszpańskim Gijon

 

 

Stare Miasto w Gijon

 

 

 

W drodze do Oviedo

 

Imponująca katedra w Oviedo

 

 

 

 

Pomnik pisarza na jednym ze skrzyżowań

 

Cudowne uliczki Oviedo

 

Ratusz miejski w Oviedo – stolicy Asturii

 

Plaza de La Escandalera

 

Siedziba władz Asturii

 

W drodze na Południe

 

 

 

ETAP  34.