Porto – najładniejsze miasto Portugalii? Zwiedzamy piwniczki słynnego wina!

Tym razem dzień zaczęliśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj, a to dlatego, że spaliśmy zaledwie 15 km od Porto, więc czekało nas dużo zwiedzania podczas 39. etapu podróży. Pogoda po wyjściu z namiotu nie była przekonująca, albowiem niebo spowijały gęste chmury i mogło się wydawać, że zaraz zacznie padać. Na szczęście obyło się bez deszczu, nie mniej jednak wjazd do drugiego co do wielkości miasta Portugalii nie był łatwy. Musieliśmy bowiem zmierzyć się z zatłoczoną 3-pasmową drogą, którą nie jechało nam się zbyt komfortowo. Zwiedzanie Porto nie było dla nas typowe, ponieważ na początku musieliśmy dotrzeć na drugi koniec miasta, przecinając rzekę Douro, aby nie bez trudu odnaleźć najstarszą wytwórnię wina Porto w kraju – Real Companhia Velha.

 

Na terenie wspomnianego zakładu mieści się konsulat Polski. Niestety nie mieliśmy przyjemności zastać konsula, gdyż odbywał on wtedy podróż służbową, ale dzięki Tomkowi mieliśmy zapewnione zwiedzanie ogromnych piwnic, w których wspomniane przedsiębiorstwo, działające już od ponad 250 lat, przechowuje słynne wino. Na miejscu czekał już na nas niejaki Jose. Zaproponował abyśmy obejrzeli krótką prezentację, opowiadającą o historii firmy założonej w 1756 roku przez króla Portugalii. Następnie udaliśmy się z naszym przewodnikiem na zwiedzanie piwniczek, w których na co dzień leżakuje znane na cały świat Porto.

 

Wycieczka po piwniczkach była dla nas bardzo ciekawym doświadczeniem, a także urozmaiceniem. Zazwyczaj podczas wyprawy nie ma na tyle dużo czasu, aby zostawić rowery i na spokojnie zwiedzić jakieś miejsce. Tym razem mieliśmy natomiast trochę więcej swobody. Podczas przechadzki po piwnicach przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją wina dowiedzieliśmy się wiele o specyfice Porto, jego wytwarzaniu, a także mogliśmy przekonać się na własne oczy jak jest ono przechowywane. Mieliśmy okazję zobaczyć największą, a także najstarszą beczkę, w której przechowuje się ten słynny trunek. Pod koniec wycieczki zostaliśmy zaproszeni do małej piwniczki pokrytej pajęczynami, w której znajdowały się bardzo stare roczniki. Na pożegnanie wzięliśmy jeszcze udział w degustacji Porto, gdzie mogliśmy skosztować m.in. 40-letniej odmiany tego wina. To było naprawdę ciekawe przeżycie. Jeśli będziecie kiedyś w Porto, to naprawdę szczerze polecamy odwiedzić to miejsce!

 

Po opuszczeniu wytwórni wina mogliśmy wrócić na drugą stronę rzeki i zacząć zwiedzanie miasta. W międzyczasie zrobiła się piękna pogoda i tak w blasku słońca dotarliśmy najpierw pod stadion klubu piłkarskiego FC Porto czyli Estádio do Dragão, który może pomieścić nawet 51 tysięcy kibiców. Niestety nie było możliwości wejścia na stadion, ale na pocieszenie zajrzeliśmy chociaż do sklepu z pamiątkami.  Kolejnym celem naszej wizyty w Porto było zobaczenie centrum miasta. Pokręciliśmy się  przez kilkadziesiąt minut po najważniejszych ulicach miasta, odnajdując przy tym katedrę, z pod której mieliśmy świetną panoramę na całe miasto. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Porto pomimo przemysłowego charakteru, jest bardzo urokliwym miastem, położonym nad brzegiem rzeki Duoro, która tylko dodaje mu kolorytu. Mógłbym zrobić o tym pięknym mieście trzy osobne wpisy, ale nie uważam żeby miało to większy sens. To miasto ma tyle do zaoferowania, że nawet najwybredniejsi turyści powinni tam znaleźć coś dla siebie. Ja w każdym razie polecam przekonać się o magii Porto na własnej skórze i wybrać się tam czym prędzej. Na pewno nie będziecie żałować wydanych pieniędzy.

 

Po opuszczeniu cudownego Porto, kierowaliśmy się dalej na Południe, jadąc wzdłuż wybrzeża z myślą o „zaliczeniu” oceanu. Niestety będąc w Hiszpanii pogoda nie sprzyjała wszelakim kąpielom, więc mieliśmy nadzieję, że Portugalia będzie pod tym względem łaskawsza. Kawałek za miastem, przed miejscowością Espinho zauważyliśmy odcinek szerokiej, ładnej plaży, co też postanowiliśmy skrzętnie wykorzystać. Słońce świeciło, piasek był cieplutki, ale woda w Oceanie Atlantyckim była niestety wręcz lodowata :/ Zamoczyliśmy nogi i tyle nas było na plaży. Jak na złość, w tej samej chwili przyszło załamanie pogody i ciągu 30 minut zrobiła się nad plażą gęsta mgła. Nie pozostawało nam nic innego jak schować się w markecie przed ewentualnymi opadami i powoli zacząć myśleć o noclegu.

 

Tego dnia zrobiliśmy jeszcze 30 kilometrów, ale w końcu przyszła godzina, w której trzeba było zacząć szukać miejsca do rozbicia namiotu. Tym razem poszukiwania szły nam strasznie topornie. Bardzo długi czas błądziliśmy po ulicach jednej z wiosek, krążąc od domu do domu. Niektórzy Portugalczycy wysyłali nas na oddaloną o 10 km plażę, sugerując, że są tam prysznice i miejsce do rozbicia namiotu. Zmęczeni etapem postanowiliśmy jednak próbować dalej, tyle że po drugiej stronie ulicy. Robiło się już późno i szaro na dworze, ale wnet otworzyli nam pewni Państwo. Okazało się, że to Francuzi przebywający na wakacjach w swoim domu. Miejsca do rozbicia namiotu nie posiadali, ale od razu zaproponowali nam nocleg w altanie przy garażu. Dodatkowo dostaliśmy do spania wygodne materace, świeżutką pościel oraz możliwość wzięcia kąpieli. Na dokładkę przemiłe francuskie małżeństwo zaprosiło nas na obfitą kolację okraszoną rosołem, bułkami, sałatką, salami, szynką, kiełbasą, serem, ciastem i owocami! Nie muszę chyba dodawać, że Francuzi mówili tylko w swoim ojczystym języku, którego praktycznie nie znaliśmy. Jak widać liczą się chęci, a Francuzi podczas wyprawy byli dla nas najbardziej gościnni – nawet na portugalskiej ziemi 🙂  

 

• REAL COMPANHIA VELHA•

 

W piwniczkach producenta wina Real Companhia Velha

 

Dostaliśmy osobistego przewodnika

 

 

 

Największa beczka, w której przechowywane jest Porto

 

Najstarsza na świecie butelka Porto

 

 

Czas na degustację 😉 – fot. Tomek

 

 

Do wyboru, do koloru 😉

 

 

Pamiątkowe zdjęcie pod konsulatem Polski w Porto

 

• PORTO •

 

Porto jest usytuowane nad rzeką Douro

 

 

Stadion kubu FC Porto

 

 

 

 

Portugalczycy mocno żyją piłką nożną

 

 

Piękne centrum drugiego co do wielkości miasta Portugalii – fot. Tomek

 

Panorama Porto

 

Katedra w Porto

 

 

 

 

 

Jedno z nielicznych wspólnych zdjęć podczas wyprawy

 

Dla takich widoków warto odwiedzić to miasto

 

Żegnamy cudowne Porto

 

Kierunek – Południe!

 

Kąpiel w Oceanie Atlantyckim – podejście nr 2

 

Podejście spalone ;p

 

 

Nocleg u Francuzów w altanie

 

Nikt nie był dla nas tak gościnny jak Francuzi – fot. Tomek

 

 

ETAP  39.