Pireus jako ciekawa alternatywa dla Aten

Mój poprzedni wpis dotyczył stolicy Grecji i miejsc, które warto w niej zobaczyć. Jednak, zanim dotarłem do Aten, miałem okazję zobaczyć inne ciekawe miejsce, a mianowicie Pireus. Miało to związek z tym, że przyleciałem do Grecji dopiero o 23 i pomimo usilnych prób przespania kilku godzin na lotnisku, stwierdziłem, że nie ma to większego sensu. Postanowiłem zmienić moje weekendowe plany i zamiast od razu pojechać na Akropol, ja postanowiłem udać się bezpośrednim autobusem do wspomnianego Pireusu.

 

 

Pireus – gdzie to jest?

Jeszcze kilka lat temu, szukając Pireusu na mapie Grecji, nie potrafiłem zlokalizować tego miasta. Wszystko dlatego, że miasto wchodzi w skład wielkiej aglomeracji ateńskiej, a granica występuje jedynie w teorii. Patrząc na oba miasta z lotu ptaka, różnic praktycznie nie widać – jest to jedna wielka pustynia jasnych budynków zlewających się ze sobą. Można zatem powiedzieć, że Pireus to ogromnych rozmiarów dzielnica Aten, a nie osobne miasto. Warto wspomnieć, że oba ośrodki połączone są linia metra, co znacząco ułatwia komunikację.

 

Mural na jednej ze ścian w porcie

 

 

Dlaczego Pireus?

Do Pireusu pojechałem głownie dlatego, że znajduje się tu jeden z największych portów Morza Śródziemnego – byłoby słabo odwiedzić Ateny i nie zajrzeć do Pireusu. Zwiedzanie tego ponad 160-tysięcznego miasta zacząłem dość wcześnie, czyli przed 7 rano, co dało mi możliwość zobaczenia prawdziwego codziennego życia mieszkańców. Przed przyjazdem doskonale zdawałem sobie sprawę, że jest to miasto przemysłowe i zabytków jest tam jak na lekarstwo..

 

Piekarnia na jednej z ulic

Piekarnia na jednej z ulic

 

 

Port w Pireusie

Jest to trzeci co do wielkości port w basenie Morza Śródziemnego. W dobie greckiego kryzysu, został sprzedany Chińczykom, którzy posiadają teraz większość udziałów. Okazało się być to dobrą decyzją, gdyż port odżył i rozkwita na nowo. Ilość zacumowanych statków jest ogromna. Oczywiście, można tu też zobaczyć wielkie okręty wycieczkowe, przywożące tysiące turystów do stolicy Grecji. Port w Pireusie naprawdę robi wrażenie.

 

 

 

Człowiek pracy

W porcie od samego rana nie brakuje pracy

 

Z bliska robi wrażenie

Z bliska robi wrażenie

 

 

Munichia

Pireus jest o tyle ciekawym miastem, że większa jego część zajmuje górzysty półwysep, którego najwyższym szczytem jest wzniesienie o nazwie Munichia. Szczyt ten ma prawie 90 metrów wysokości. Na zwiedzanie miasta miałem sporo czasu, więc postanowiłem pochodzić po tamtejszych urokliwych uliczkach aż na samą górę, skąd rozciąga się znakomita panorama na całą metropolię. P.S. Nie polecam osobom, które mają problemy ze stawami – ilość schodów jest niebotyczna.

 

 

To tylko część schodów prowadzących na szczyt

 

 

Z góry rozciąga się świetny widok na metropolię

Z góry rozciąga się świetny widok na metropolię

 

Przechadzając się po Pireusie zauważyłem jedną prawidłowość. Im wyżej się znajdowałem, tym miasto było spokojniejsze. Było to widoczne do tego stopnia, że na szczycie, który nie jest specjalnie wyróżniony, a gdzie znajduje się jedynie mały kościółek i jedna knajpa – panuje cisza i błogi klimat. Jednak już kilkadziesiąt metrów niżej rozgrywa się istne piekło uliczne. Korki, setki samochodów, remonty dróg,  gwar, chaos – jakby dwa różne światy..

 

Kościół na szczycie półwyspu

Kościół na szczycie półwyspu

 

Błogi klimat w górnej części miasta

 

SONY DSC

 

 

Chaos w dolnej części miasta

 

 

Plaże miejskie w Pireusie

Przechadzając się po barwnych uliczkach Pireusu, dotarłem na południową część małego półwyspu, gdzie znajdują się dwie plaże rozdzielone mariną. Wcześniej jednak mijałem m.in. taki piękny kościół niewielkich rozmiarów jak widać na zdjęciu poniżej.

 

 

 

Pierwsza z plaż niestety mocno mnie rozczarowała, ponieważ była kamienista, zasypana śmieciami i na domiar złego biegały po niej psy. Co prawda moja wizyta przypadła na kwiecień, ale nie jestem pewien, czy w sezonie wygląda to dużo lepiej..

 

Południowa część półwyspu

Południowa część półwyspu

 

Z plaży zadowolone były tylko psy

Z plaży zadowolone były tylko psy

 

Tuż obok znajduje się piękna marina, przy której cumują niekiedy naprawdę imponujące jachty. W sąsiedztwie można znaleźć także kilka ciekawych restauracji.

 

 

 

 

Po drugiej stronie znajduje się alternatywna plaża, która spodobała mi się dużo bardziej. Jako, że byłem po nieprzespanej nocy, a temperatura sięgała 27 stopni Celsjusza, zostałem tam na moment. Właściwie na kilka godzin 🙂 Warto zaznaczyć, ze niedaleko znajduje się jeszcze całkiem niezły basen, który jest tłumnie odwiedzany zarówno przez dzieci jak i dorosłych, gdy temperatura morza jest jeszcze za niska do swobodnych kąpieli.

 

 

 

 

 

 

Stadion Karaiskaki

Ostatnim miejscem w Pireusie do którego dotarłem był stadion Olympiakosu Pireus. Piłka nożna mimo kryzysu ciągle odgrywa ważną rolę w życiu Greków, a duma Pireusu czyli Olympiakos jest aktualnym mistrzem Grecji. Co więcej, w całej swojej historii klub zdobył już aż 43 tytuły mistrza kraju! Stadion, który świetnie widać chociażby ze szczytu Munichii, zdecydowanie wyróżnia się na tle swojego otoczenia, gdyż jest czerwony, a jego kształty są dosyć nowoczesne. Do środka można wejść jedynie w czasie rozgrywania meczu, ale nawet z zewnątrz robi on dobre wrażenie.

 

 

Okolice stadionu

Okolice stadionu

 

Młody gracz Olympiakosu Pireus

Junior miejscowego Olympiakosu

 

Młode nadzieje na boiku

Młode talenty na boisku

 

Stadion Olympiakosu w pełnej okazałości

Stadion Olympiakosu w pełnej okazałości

 

Warto czy nie?

Po całym dniu spędzonym w Pireusie doszedłem do następujących wniosków. Jak przed przyjazdem do miasta wiedziałem, że nie ma tam żadnych zabytków, tak później tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu. Dla przeciętnego turysty nie będzie tam niczego ciekawego. No..chyba że ktoś lubi statki 😉 Nie będę za bardzo zachęcał do odwiedzin Pireusu osób, które mają mało czasu na zwiedzenie Aten i lepiej, żeby skupiły się na głównych zabytkach miasta stołecznego. Patrząc jednak z perspektywy czasu i całej metropolii ateńskiej, to szczerze mówiąc właśnie w Pireusie czułem się najlepiej i to właśnie on urzekł mnie najbardziej. Wydawać by się mogło, że Ateny i Pireus są tożsame, a dzielą je wyłącznie znaki drogowe i papierki. Po wizycie w jednym i drugim mieście widzę jednak szereg różnic i zaczynam rozumieć ten podział. Jeśli masz dużo czasu i chcesz zobaczyć coś oprócz Aten , to gorąco polecam wybrać się właśnie do Pireusu.

 

 

 

 

  • Ada

    Ale ta pierwsza plaża nie jest taka zła! :)) btw.bardzo fajny wpis :))

  • Bardzo fajny wpis 🙂 Ja to chyba zamiast zaliczać kolejne zabytki, z których mało co się zapamiętuje, wolę pochodzić po mieście i nasycić oczy takimi widokami jak choćby kamienista plaża albo ten chaos w dolnej części miasta 🙂
    A Ateny czekają mnie już w marcu:)