Jaki naprawdę jest Kraj Basków?

Pierwszy raz od dłuższego czasu padał w nocy deszcz. Skutkowało to tym, że rano temperatura osiągała ledwie 14 stopni Celsjusza. Poczekaliśmy aż namiot trochę przeschnie i grubo ubrani ruszyliśmy w kierunku Vitorii – stolicy Kraju Basków…

Czytaj więcej

Miasto Byków, czyli odwiedzamy Pampelunę

Nocleg na stadionie był całkiem ciekawym doswiadczeniem. Rano zaskoczyła nas tylko pogoda, ponieważ było jedynie 16 stopni Celsjusza. Zjedliśmy szybko śniadanie i trzeba było zacząć jazdę. Do stolicy Navarry – Pampeluny mieliśmy 45 kilometrów, więc postanowiliśmy…

Czytaj więcej

Camino de Santiago

Z samego rana przyszedł do nas Hiszpan, który wczoraj pomógł nam znaleźć nocleg. Przyniósł nam symbol Camino de Santiago czyli muszle świętego Jakuba. Kolejna niespodzianka czekała na nas w barze. Gdy odnieśliśmy klucz od świetlicy…

Czytaj więcej

Huesca i najprawdziwsza hiszpańska fiesta!

Rano znowu nie mogliśmy szybko ruszyć na trasę, ponieważ namiot był cały mokry od wilgoci. Poczekaliśmy do 9 aż trochę przeschnie i dopiero wtedy wsiedliśmy na rowery. Na początek czekał nas 10-kilometrowy podjazd. Już od wczesnych godzin porannych…

Czytaj więcej

Pireneje Katalońskie – przełęczy nigdy dość!

Wczorajsza kolacja z Hiszpanami nieco się przeciągnęła, tak więc rano nie chciało nam się wstać. Mimo to, na nogach byłem już przed 8 rano, aby jeszcze szybko zrobić pranie. Po godzinie dołączył do mnie Tomek i wspólnie poszliśmy do kuchni na śniadanie…

Czytaj więcej

Królewski etap do Andory – Port d’Envalira 2408 m

Poranek zaczął się dla nas dość wcześnie. Mieliśmy świadomość jak ciężki czeka nas etap, więc wstaliśmy już o 7 rano. Problemem jaki towarzyszył nam podczas wyprawy była wilgoć pokrywająca namiot, która skutecznie stopowała nas każdego ranka. Tym razem…

Czytaj więcej

Twierdza Carcassonne

Kolejny raz zebraliśmy się szybko z namiotu. Przed nami bowiem intensywny i długi dzień na rowerach. O godzinie 8 byliśmy już spakowani i mogliśmy zacząć etap. Naszym planem było dotarcie do Twierdzy Carcassonne. Szybko okazało się jednak, że nie będzie to takie proste…

Czytaj więcej

Bez mapy przez Oksytanię

Tym razem wstaliśmy już o 7 rano. Niewiele gorszy był nasz Gospodarz, który nie wiedzieć czemu dopiero po przebudzeniu zaoferował nam prysznic. Z racji tego, że trochę nam się śpieszyło, musieliśmy mu podziękować. O godzinie 8:30 zameldowaliśmy się na trasie, a etap zaczęliśmy od szukania mapy. Stało się tak, ponieważ na wyprawę zabraliśmy…

Czytaj więcej